Rok pracy zdalnej w administracji i co dalej…

Półtora roku pracy zdalnej minęło nie wiadomo kiedy. Początkowo pakowałam się po skończonym dniu pracy na dwa tygodnie pracy zdalnej, zabierając najpotrzebniejsze notatki, ustawy i oczywiście laptopa. Ani my, ani nasi przełożeni nie spodziewaliśmy się, że tygodnie zamienią się w miesiące a te w cały rok i kolejne miesiące. Co się zmieniło przez ten rok w kwestii pracy w administracji? Jakie są wady i zalety? A przede wszystkim co dalej?

To co przyświecało mojej idei założenia bloga to chęć pokazania, że administracja się zmieniła i tak jak pisałam od początku jego istnienia, nie tworzą jej już ludzie, którzy nie mając lepszych perspektyw poszli pracować do administracji („bo czy się stoi czy się leży pensja się należy”) czyli tzw. „urzędasy” ale ludzie, z których wielu odniosłoby sukces w korporacji, specjaliści w swojej dziedzinie. Ludzie, którym się chce i wybrali administrację, dlatego bo chcieli a nie bo musieli.

Co zatem z pracą zdalną? Czy praca zdalna sprawdziła się w administracji? Czy ludzie zdali egzamin z wykonywania obowiązków podczas pracy zdalnej?

Nie bez powodu wyszłam w tym temacie od ludzi w administracji. To teraz w tym trudnym czasie okazało się jak ogromną rolę odgrywa cyfryzacja i jak ważne było stopniowe odchodzenie od papieru. Nie udałoby się to, gdyby nie wspaniali ludzie, którzy lansowali rozwiązania informatyczne pozwalające załatwiać sprawy urzędowe z poziomu własnej kanapy. Wyjęci ze swych budynków mogliśmy otworzyć laptopy i rozpocząć realizować swoje obowiązki bez uszczerbku dla nich. Systemy elektronicznego zarządzania dokumentacją, podpisy elektroniczne, e-maile wszystko zaczęło śmigać. Spotkania zdalne ustawione, można było zacząć działać. Ale to nie wszystko.

Gdyby nie cyfrowa tożsamość: profil zaufany i podpis osobisty (darmowe więc dostępne dla każdego) nie bylibyśmy w stanie załatwić spraw urzędowych bo obsady stanowisk ze względu na szalejącą epidemię były zmniejszone. A przecież terminy ustawowe nie czekają, dowody osobiste, prawa jazdy i inne dokumenty tracą ważność. Wiele z tych spraw już od dłuższego czasu możemy załatwić przez internet, ograniczając wizyty w urzędzie do minimum. I o to przecież chodzi a w tym dziwnym czasie nagle stało się nieodzowne.

Czy byliśmy my jako pracownicy administracji byliśmy na to gotowi? Tak i nie. Spotkanie zdalne to do tej pory jeszcze niektórym jawi się jako kontakt z kosmosem. A nagle się okazało, że w takim trybie mogą powstawać ogromne projekty. Czy ja kiedykolwiek podejrzewałam, że ogromny projekt ustawy będę sobie wyświetlać na ekranie telewizora w domu i będę na bieżąco zdalnie pracować nad nim z zespołem? No raczej nie ale daliśmy radę bo sytuacja tego wymagała. Nie wszyscy są jednak fanami takiej pracy i uważają, że jednak kontakt osobisty to kontakt osobisty.

Mimo to zwrócić trzeba uwagę na parę kwestii.

Po pierwsze wyjdę od przepisów aby rozróżnić pracę zdalną, telepracę i rozpowszechniony w prywatnym sektorze „home office”.

Telepraca jest to forma pracy uregulowana w kodeksie pracy i istnieje już od dawna. Jest ona jednak sformalizowana i przyznawana jest na wniosek pracownika.

W odróżnieniu od powyższego pojęcie pracy zdalnej zostało uregulowane w jednej z pierwszych specustaw a mianowicie ustawie z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych i ma miejsce, gdy pracodawca poleca pracownikowi wykonywanie, przez czas oznaczony, pracy określonej w umowie o pracę, poza miejscem jej stałego wykonywania. Co ciekawe praca zdalna i używane zamiennie do niego home office nie są tym samym. Przyznaję się tego nie wiedziałam. Home office jest wykonywaniem pracy poza zakładem pracy w sposób okazjonalny.

Wątpliwości budzą w przypadku pracy zdalnej następujące kwestie:

  • jak traktować kwestie BHP przy pracy zdalnej. Nie wiem czy ktoś tak naprawdę wie jak traktować kwestie wypadków przy pracy w domu, np.: oblania się wrzątkiem przy robieniu herbaty, porażenia prądem czy przewrócenia się na śliskiej podłodze itp. Jak działają w takiej sytuacji przepisy BHP? Nie są to przecież przypadki nietypowe i po prostu sie zdarzają.
  • ekwiwalentu za koszty, które są ponoszone na pracy zdalnej: dostępu do internetu, prądu, wody. Oczywiście nie ponosimy kosztów dojazdu, ale po pierwsze nie zawsze to działa (niektórzy dostają się do pracy np. na piechotę lub rowerem) a poza tym wydaje się to nietrafionym argumentem w tej kwestii.

Poza tym coraz głośniej zaczyna być o tym, że jest dużo większe obciążenie obowiązkami, ludzie są przepracowani. Często jest to wynik tego, że pracodawcy traktują fakt, że oszczędność czasu na braku dojazdów do pracy i z pracy oraz dostęp do laptopów uzasadniania to, że mogą pracownicy pracować więcej i poza godzinami pracy. Przepisy covidowe w tej kwestii nie wyłączyły przepisów kodeksu pracy i nadal pracownika obowiązuje 8h czas pracy a praca ponad ten czas powinna być rozliczana zgodnie z przepisami.

Z kolei jeżeli chodzi o pracowników to niestety, też nie zawsze wszystko jest tak jak być powinno. Niektórzy w godzinach pracy zdążą np. zrobić pranie, ugotować obiad, pójść do sklepu i in. Cóż jakby normalnie pracowali w trybie stacjonarnym raczej by tego nie robili. Osobiście uważam, że nie jest to nic strasznego, bo i sytuacja jest wyjątkowa ale dobrze jeśli obowiązki zawodowe nie schodzą na dalszy plan.

Co dalej? Tego to chyba nikt nie. Coraz głośniej mówi się o nadchodzącym widmie 4 fali epidemii. Niektórzy próbują wracać w różnych wariantach pracy hybrydowej (łączenie pracy zdalnej i stacjonarnej). Ja i wielu znajomych ma nadzieję, że kiedy już wrócimy do normalności to praca zdalna nie zniknie i nadal będzie można z niej korzystać czy w to właśnie w trybie hybrydowym, czy też doraźnie w ramach potrzeb jako home office.

Praca zdalna, telepraca znane jako home office

Stało się. Nowoczesność zapukała do drzwi administracji. 

Ale zacznijmy od początku. Parę lat temu byłam z koleżankami na jednym z weekendowych wypadów do któregoś z miast europejskich i tak jak to bywa z takimi wyjazdami są one krótkie, niezwykle intensywne a loty, szczególnie te powrotne, nie zawsze najbardziej optymalne. Często przydałby się jeszcze jeden dzień urlopu na tzw. regenerację;) No trudno myślę sobie, jakoś ten następny dzień przetrwam, przyjdę do domu i odpocznę. Jakie było moje zdziwienie, kiedy pozostałe dziewczyny powiedziały mi, że one wzięły sobie „home office”. Wypytałam jak to działa. Powiedziały mi, że jest to normalny ich dzień pracy tylko, że pracę wykonują w domu. Jak dla mnie bomba!!

Minęło parę lat… i w urzędach staje się możliwa praca zdalna. Nie jest to może jeszcze jak w firmach prywatnych, że pracownicy mają zagwarantowane, że np. w tygodniu mogą być 2 dni na home office ale jeżeli mamy z jakiś względów potrzebę zostania w domu możemy poprosić o zgodę na pracę zdalną.

Taka była potrzeba u mnie – mówię „skorzystam i ja z tego luksusu”;) Umotywowałam potrzebę pracy zdalnej, dwa dni dostałam. 

O godzinie 8.00 rano laptop włączony, kawusia w kubeczku, pracuję. I tak do 16.00, no troszkę przeciągnęłam do 16.30 się zeszło. Powiem Wam zrobiłam dużo bo są warunki, żeby wreszcie wziąć się za sprawy, które jak to mówię się wypiera, które wymagają ciszy. Zrobiłam dawno odkładane porządki w folderach, dyskach, systemie obiegu dokumentów. Ale ta cisza była zabójcza! Jedyny odgłos to chrapanie mojego psa i tyle. Powiem Wam szczerze, marzyłam o tym żeby telefon  zadzwonił. Zawsze to jakaś żywa istota z drugiej strony:) 

Jeśli chodzi o moje zdanie to na pewno to jest bardzo dobre rozwiązanie, jeśli ma się zadanie wymagające skupienia. Natomiast to, że wokół mnie są inni ludzie, można omówić wątpliwości, czy choć chwilę porozmawiać jest bezcenne. Dlatego jak dla mnie praca zdalna pozostanie wyjątkiem w razie potrzeby. Zawsze gdy muszę się odizolować mogę założyć słuchawki albo tak jak zrobiłam niedawno pojechałam z kilkoma osobami do zaprzyjaźnionej instytucji, gdzie mogliśmy w spokoju popracować sobie nad projektem.

Poza tym pracując zdalnie czułam taki dyskomfort bo jest to jakby nie patrzeć przenoszenie pracy do domu i pojawiała się też chęć przedłużenia tych 8h pracy na zasadzie: „jeszcze to zrobię”,”tamto dokończę” i „wysyłkę zrobię” itd. A to już z poszukiwaniem tej równowagi między pracą a życiem prywatnym ma niewiele wspólnego:/

To takie moje odczucia na tem temat. A co Wy myślicie o pracy zdalnej, home office czy jak inaczej się to u Was nazywa? Korzystacie z tej opcji?