Jak przetrwać wirusa i nie zwariować

Nie wiem jak dla Was ale dla mnie sytuacja, w której obecnie się znaleźliśmy jest niezwykle trudna i nie chodzi tu wcale o możliwość zarażenia koronawirusem. Na tym polu nie będę się wypowiadać bo nie jestem lekarzem to nie moja działka. Ja mówię tutaj o przymusowej izolacji, której musimy się poddać.

Na pracy zdalnej jestem piąty tydzień. Gdy dotarła do mnie informacja o wysłaniu na pracę zdalną – pełna euforia, czego to ja nie zrobię w domu. Dwie godziny zaoszczędzone na dojazdach pomiędzy domem a pracą – luksus. Jeszcze ostatnie wytyczne od moich Dyrekcji – e-mail rozpoczynający i kończący pracę, info co się planuje robić i co się zrobiło i fruuu… można zacząć pracować zdalnie. Zaopatrzona w laptopa, nauczona aplikacji Teams, z przełączonym telefonem stacjonarnym ruszyłam do domu. Jeszcze przed wyjściem kwiatki podlałam bo przewidywane dwa tygodnie to jednak długo a ja niedawno wzbogaciłam swoje parapety o nowe okazy.

Zaczęło się. Wszystko zadziałało, „VPN connected”, ekran telewizora jako duży wyświetlacz do laptopa, teamsy radośnie bulgoczą zwiastując kolejne nadchodzące połączenie. Pierwsze dni prawie 8 h siedząc na twardo praca zdalna na grupie przy poprawianiu projektu ustawy. Kończąc trochę zezowata, wysyłam e-mail na koniec i ledwo zwlekam się z góry na parter żeby zjeść obiad. Ale nic, mając z tyłu głowy plany łapię się za szmatę bo przecież założenie było, że tak czystego domu jak na tej zdalnej pracy to ja nigdy jeszcze nie miałam. Oczywiście naprzemiennie, jeden dzień szmata, jeden dzień bieganie bo bez tego to od razu mi humor siada.

W międzyczasie przychodzą kolejne e-maile z kadr, że jednak to ta praca zdalna nie na dwa tygodnie ale do 10 kwietnia, a przed świętami to już ogłosili, że do odwołania. Oj! A ja już powoli zorientowana, że jednak tak jak myślałam ta praca zdalna to tak nie bardzo dla mnie. W pracy to można do kogoś podejść, pójść na spotkanie, ktoś odwiedzi nas, spotkamy się na kawie – są inni ludzie, jest jakieś życie, coś się dzieje. A tu jesteśmy my i nasz przyjaciel laptop. Niedługo już chyba nadam mu imię. Powoli zaczęłam łapać „doły” z powodu zamknięcia.

Na szczęście z pomocą na zamknięcie w domu przyszedł nam internet. Online można zwiedzać wiele miejsc, tak w Polsce, jak i za granicą. Otworem stoją Pałac w Wersalu, Musée d’Orsay, Luwr, Colloseum, Pałac Schönbrunn, i in. Wiele aplikacji mobilnych udostępnia niektóre swoje zbiory za darmo więc można na długi czas zaopatrzyć się w audiobooki, e-booki, materiały do nauki języków. Część teatrów udostępnia swoje przedstawienia online. To jest hit! Bez strojenia się można z poziomu swojej kanapy przenieść się do pięknych wnętrz teatralnych i oglądać całe spektakle. A może właśnie spektakl będzie mobilizacją by zmienić dres na jakiś bardziej szykowny strój?

Nowa rzeczywistość też zapanowała na spotkaniach towarzyskich. Chyba już nikogo nie dziwi spotykanie się z przyjaciółmi z użyciem telefonów, tabletów czy komputerów. Niestety to, że nie możemy się spotykać wymusza radzenie sobie w inny sposób, z wykorzystaniem zdobyczy technologii. Cóż jakie czasy takie spotkania!

Nie ma co narzekać, naprawdę uważam, że w tej sytuacji wszyscy starają się wspierać jak mogą i dlatego nie warto marudzić. Jest co robić, wystarczy się rozejrzeć. A może super rozwiązaniem okaże się życzliwe spojrzenie na rodzinę? Wspólne ułożenie puzzli czy gra w planszówki?

Od 20 kwietnia zostaną otwarte parki i lasy, można zacząć cieszyć się wiosną. I tak myślę, że niedługo znów będziemy mogli się zobaczyć w normalności.

Tego sobie i wam życzę:)

2 myśli w temacie “Jak przetrwać wirusa i nie zwariować

  1. slem pisze:
    slem's awatar

    No dobrze.
    Ja mam szczęście w nieszczęściu (poczwórne).
    Po pierwsze, pracuję w jedynym ministerstwie w Polsce, które nie ma żadnego elektronicznego obiegu dokumentacji (w pełnym tego słowa/słów/wyrazów znaczeniu). Więc jak mam tzw. pracę zdalną sprawdzam tylko pocztę służbową, bo nic innego nie jestem w stanie służbowo wykonać – w domu.
    Siedzę i się nudzę. Biorę normalne pieniądze za pracę na 1/8 lub 1/16 lub 1/32 gwizdka.
    Udajemy zinformatyzowany urząd bo …..uwaga fanfary…. mamy możliwość zalogowania się na służbowego e-maila z domu. Ale sukces….Yuhuuu….XXI wiek….

    Drugie szczęście to to, że moja żona pracuje w normalnym urzędzie i pracuje normalnie zdalnie, tak jak autorka bloga, bezproblemowo i pełnokrwiście, czyli praca za pieniądze i pieniądze za pracę. Ma służbowego dobrze skonfigurowanego laptopa i nie koliduje ze mną.

    Trzecie szczęście to to, że nasze dzieci na komunie miały zakupione przyszłościowo laptopy.
    Nie ma więc kolizji miedzy naszymi zajęciami służbowymi a e-edukacją naszych dzieci.

    Czwarte szczęście to to, że mieszkamy w dużym mieście typu W-wa i mamy kablówkę (z szybkim internetem + WiFi) i możemy bezkolizyjnie naraz w 4 osoby korzystać z tego wynalazku XX wieku.

    A teraz proste pytanie, a jak mają sobie poradzić przez tyle czasu tysiące rodzin, które nie mają tyle szczęścia co Ja?

    Polubienie

    • szpilkinaurzedzie pisze:
      szpilkinaurzedzie's awatar

      Takie pytania należy zadawać i należy im się szybka odpowiedź. Oczywiście nie jestem naiwna i zdaję sobie sprawę, że wiele moich koleżanek i kolegów z administracji nie ma tyle szczęścia co ja, nie mówiąc już o ogromnej części społeczeństwa, która zwyczajnie w świecie nie ma warunków do pracy zdalnej i zapewnienia swoim dzieciom warunków do zdalnej nauki. Brak wystarczającej liczby laptopów dla dzieci, brak dostępu do internetu itp. Jest i tak lepiej chociaż nieidealnie. Rząd uruchamia program dostarczania laptopów do gmin, działa ogólnopolska sieć edukacyjna, operatorzy telekomunikacyjni dodają darmowe pakiety internetu na czas pandemii. To pewnie kropla w morzu potrzeb ale jak każda kropla „drąży skałę”. Od znajomych słyszałam, że niektórzy nauczyciele wychodzą naprzeciw tym uczniom, którzy muszą dzielić laptop czy tablet z rodzeństwem i nagrywają lekcje, po to by uczeń mógł ją zobaczyć później. To są działania doraźne, ale niestety życie zweryfikowało jak zwykle nasze przygotowanie na czas wyjątkowy. Ważne, żeby jednak ludziom została jakaś nauka na przyszłość.

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do szpilkinaurzedzie Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.